|
There are no translations available.
Siedząc właśnie przed komputerem i grzebiąc to w nosie, to przy zdjęciach z ostatniego wyjazdu, zachciało mi się herbaty. Klasycznej, zwykłej herby bez udziwnień. Mimo, że zostało jeszcze troche poprzedniej, poszedłem zrobić nową, bo nie lubię zimnej (chyba, że jest to ice-tea, gdy na zewnątrz jest +35st). Tym razem jednak przypomniałem sobie o jednej rzeczy, którą jest...
KUBEK TERMICZNY. Przypomniałem, ponieważ zdążyłem już o nim dawno zapomnieć. Leżał gdzies w szafie, zakurzony, z resztką wyschniętego czegoś na dnie. Oczywiście poza niewielkim brudem, absolutnie nic mu nie jest. Co więcej, to bardzo dobry kubek firmy Termite (model KHONE) z plastikowym uchem, pianką na podstawie i całkiem szczelną przykrywką. Tak jak podaje producent, trzyma ciepło bardzo długo. Kosztuje takowy niemało, bo jakieś pół stówy, licząc w polskim pieniążku. Zapytacie więc: "ale o so chodzi?"
Moi drodzy, kubek takowy to poniekąd bardzo ciekawy wynalazek. Jeszcze ciekawszym jednak jest to, jak jego producent (oraz inni producenci podobnych kubków) skutecznie potrafili wbić do łba to, że jest to niemal niezbędny element outdoorowego ekwipunku! W dzisiejszych (umówmy się - bardzo konsumpcyjnych) czasach, niemalże obowiązkiem stało się jego posiadanie przez każdego, kto śmie o sobie myśleć jako o outdoorowcu (cokolwiek to znaczy, bo trochę się definicje pozmieniały. Teraz nawet bezpieczny jak rollercoaster byle skok na bungee jest sportem ekstremalnym). Patrzę sobie właśnie na przyklejony do owego kubka napis OUTDOOR EQUIPMENT i wciąż nadziwić się nie mogę, jak doszło do takiej sytuacji (z drugiej strony będąc pod wrażeniem skuteczności marketingowców).
|